Co dalej z jenem? Progonoza dla japońskiej waluty.


Co dalej z jenem?

Po ubiegło miesięcznej interwencji państw z G7 na rynku walutowym wartość jena spadła dramatycznie, zgodnie z moimi przewidywaniami. W poprzednim tygodniu jen praktycznie osiągnął już swój najniższy na obecną chwile poziom i zaczyna powoli odrabiać część z poniesionych strat. Wobec takiej sytuacji z pewnością nie jeden inwestor zastanawia się, czy jen będzie teraz zmierzał ponownie do rekordowo wysokich poziomów, czy w najbliższym okresie osiągnie szczyt i ponownie zacznie pikować w dół? Los jena może potoczyć się różnie.

 

Niektórzy analitycy przypisali ogromną rolę G7 w obniżeniu wartości jena na forexie, gdyż od momentu interwencji "wielkich" tego świata japońska waluta straciła na wartości całe 5%. Z matematycznego i logicznego punktu widzenia jest fizycznie niemożliwe, aby państwa z G7 były w stanie same wpłynąć na taką utratę wartości jena. na rynku walutowym. Z czego to wynika? Najzwyczajniej dlatego, że rezerwy walutowe w jenach będące w posiadaniu banków centralnych państw należących do G7 są stanowczo za małe!

 

Dla przykładu, bank USA - Fed posiada jedynie 14 miliardów jenów jako rezerwy walutowe - co w porównaniu do ponad 800 miliardów $ zgromadzonych w rezerwach walutowych Japońskiego Banku centralnego stanowi kwotę nic nie znaczącą. Dodatkowo "tylko" 600 milionów $ zostało uruchomionych przez Fed w ramach interwencji na forexie przeciwko jenowi. Nawet gdyby Fed podjął bardziej agresywne działania przeciwko jenowi, to jego wysiłki byłyby niczym w porównaniu tylko do dziennego obrotu pary USD/JPY, który szacowany jest na bagatela, 570 miliardów dolarów. Z tego też względu wręcz niewykonalne jest wpłynięcie na kurs jena tylko przez banki centralne. Jen to nie polski złoty...



Skąd ta aluzja? Wszyscy pamiętamy jak kilka wielkich prywatnych banków pogrywało polskim złotym i jak premier groził, że będzie sprzedawać nasze rezerwy walutowe, aby bronić złotego. To właśnie prywatni spekulanci odegrali dużą rolę w przypadku jena. Wielu prywatnych graczy zdecydowało się stanąć po stronie państw G7. Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze interwencja państw G7 nie była zwykłym wydarzeniem, a czymś bez wątpienia bez precedensu - akcją przeprowadzoną w sposób zorganizowany i zapowiedziany. Dla wielkich inwestorów po prostu byłoby bardzo zgubne, aby nie napisać głupie, pozostać na swoich pozycjach w perspektywie krótkoterminowej. A w gruncie rzeczy, inwestorzy byli przekonani, że G7 nie pozwoli spaść jenowi poniżej 80 jednostek za dolara. - o czym publicznie wypowiadało się wielu dużych graczy, a o czym można było przeczytać na reuters.com. A to potwierdza tylko fakt, że gdyby inwestorzy uparli się i zdecydowali się  zagrać na jena, to państwa z G7 nie miałyby szans przeforsować swojej interwencji.

 

Co dalej? Na chwilę obecną spekulanci nie posiadają żadnego dobrego powodu, aby grać jenem. Poza ciągle obecną finansową niepewnością, która była podporą dla jena od czasów kryzysu finansowego z 2008 roku, praktycznie wszystkie inne czynniki i siły są przeciwko jenowi. Przede wszystkim kryzys w Japonii nadal trwa, sytuacja po trzęsieniu ziemi jest bardzo zła, nie wspominając o katastrofie nuklearnej. Japońskie PKB odczuje to w sposób bardzo zdecydowany, a dodatkowo rynek akcji poniósł straty, które ciężko będzie mu odrobić.

LiteForex - broker inwestycyjny

Oznacza to, że zainteresowanie zagranicznych instytucji finansowych rezerwami w postaci jenów prawdopodobnie osiągnęło już swój szczyt. Centralny bank Japonii z pewnością będzie kontynuował zalewanie rynków jenem, a rząd z pewnością będzie musiał pogrążyć się w długach, aby zorganizować środki na odbudowę kraju.  Biorąc pod uwagę już słabą sytuację fiskalną Japonii, trudno spodziewać się, że kraj kwitnącej wiśni będzie mógł polegać na zagranicznych źródłach finansowania.

 

Najgorsze dla jena jest jednak to, że nawet japońscy inwestorzy (szacuje się, że wykonują oni około 30% z całości obrotu jenem na forexie) skłaniają się na grę przeciwko swojej walucie. Przyczyniają się oni do ożywienia tzw. carry trade (carry trade to strategia spekulacyjna polegająca na zadłużaniu się w walucie kraju o niskiej stopie procentowej, oraz lokowaniu tak uzyskanych środków w walutę kraju o wysokiej stopie), powodując tym samym, że jen zbliża się do rocznego najniższego poziomu względem euro (do czego przyczynia się także podwyższanie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny) oraz  wieloletniego dołka względem dolara australijskiego.

 

Jak najbardziej prawdopodobnym jest, że inwestorzy zgarną zyski z tracącego na wartości jena, o czym świadczy chociażby mająca właśnie miejsce korekta, jednakże rynek pozostaje czujny i nie będzie chciał popchnąć sprawy za daleko, aby nie wywoływać kolejnej interwencji G7.

Write a comment

Comments: 0